Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 15 Głosów - 2 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
50 Cent : Bulletproof
02-09-2007, 16:17
Post: #1
50 Cent : Bulletproof
Przede wszystkim fani 50 Centa, czarnoskórego rapera, oczekiwali tej produkcji. Zapewne liczyli też na co najmniej kilkanaście godzin zabawy na przyzwoitym poziomie, w stylu gangesterkiej gry akcji. Produkt mógł trafić również w gusta użytkowników na co dzień nie mających styczności z „czarną muzą”. Jednakże połączenie akcji/TPP z elementami brutalności to chyba największy plus gry. Już wszelakie wykonanie niemalże woła o pomstę do nieba. W sumie spodziewałem się tego, aczkolwiek gdzieś tam po cichu liczyłem, że tym razem produkt powstały na licencji choć po części nie
zawiedzie. Zawieść musiałem się ja...

[Obrazek: 13.jpg]



Nawet to, że pod główne postacie głosy podłożyli najlepsi wykonawcy branży (tj. Eminem i Dr, Dre) nie uratowało w żaden sposób tego tytułu. Otóż wszystko rozpoczyna się w momencie, gdy okazuje się, że ziom naszego bohatera, tj. K-Dog, ma problemy i prosi „fiftysenta” o pomoc. Raper oczywiście nie odmawia przyjacielowi i rusza na wskazane miejsce, gdzie okazuje się, że został wrobiony i już stamtąd nie wraca o własnych siłach. Dostaje kilka naprawdę sporych kulek i trafia do szpitala (pomijam tu fakt, że normalnie wylądowałby na cmentarzu). Krótki okres dochodzenia do siebie i 50 Cent znów jest zwarty i gotowy do „gry”. Zamieszkuje gdzieś na zadupiu, zrzesza ze sobą paru kumpli i rusza do akcji. Do dyspozycji ma sklep z bronią, monopolowy, a także... kino, w którym zdobywa coraz to lepsze sposoby eliminacji wrogów.


[Obrazek: 15.jpg]



Zacznijmy od plusów. A za takowy można uznać na pewno liczbę narzędzi eksterminacji dostępnych w grze oraz sposób ich zdobywania. Otóż mamy karabiny, strzelby czy granatniki (to oczywiście jedynie przykłady) i co ciekawe programiści zapamiętali, że 50 Cent ma dwie ręce i w każdej z nich może trzymać inną spluwę (no chyba, że nie da rady fizycznie ich udźwignąć). Ogólnie broń dostajemy tylko i wyłącznie na misje. Poza nimi, gdy chcemy zrobić rozróbę, musimy się zaopatrzyć w nią sami. Jak zdobyć na nią pieniądze? Np. katując przechodniów na śmierć, aż wyleci z nich portfel wypełniony mamoną. Poza giwerami możemy nabywać także amunicję oraz kamizelki kuloodporne.



[Obrazek: 16.jpg]

Samo zabijanie przeciwników, to naprawdę spora frajda, bowiem twórcy zaimplementowali do swojej produkcji ciekawy system. Otóż za zdobyte pieniądze możemy kupować różne techniki zabijania, a tych jest naprawdę pokaźna ilość. Wiem, że to brzmi nierealistycznie, ale dodaje grze choć trochę miodu. Szkoda, że w tak wymyślnej kwestii, ale cóż począć? Ano, niestety i tak mało przydatne to jest bowiem żeby móc tak unieszkodliwić wroga, to należy do niego podejść na odpowiednio bliską odległość, a nie zawsze jest to możliwe (tzn. rzadko). Więc opcja niby jest, pomysł ciekawy, ale niestety raczej nie do „codziennego” użytku.

Produkcja składa się z masy niedorzeczności. Niekiedy zdarzają się sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Jako przykład należy podać fakt, że nasi wrogowie potrafią wyrastać spod ziemi lub się teleportować. Ile razy miała miejsce sytuacja, w której to wydawało mi się, że wybiłem wszystkich, że wszystkie drzwi są pozamykane i nikt nie może wejść (faktycznie tak było), ale mimo to gra generowała kolejne postacie. Do tego wszystkiego dochodzi wręcz katastroficznie zaprogramowana sztuczna inteligencja, głównie – co ciekawe – kompanów 50 Centa, a nie jego przeciwników. Ziomy, zamiast pomagać raperowi, nieumyślnie mu przeszkadzają, chociażby zastawiając dostęp do miejsc, które są niezbędne do wykonania misji. Irytuje również mocno niedopracowany celownik, z którego korzystanie jest po prostu męką. Bardzo trudno trafić w oddalonego przeciwnika pomimo faktu, że w opcjach możemy ustalić szerokość i wysokość namierzania. W praktyce jednak efekt jest ciągle taki sam. Również irytuje to, że nie możemy należycie korzystać z danej nam możliwości użycia ciała przeciwnika, jako tarczy, gdyż możemy zasłonić się wyłącznie z przodu, a zazwyczaj atakowani jesteśmy z kilku stron jednocześnie, co w praktyce wygląda tak, że trzymane przez nas ciało wyłącznie sprawia nam problem.


[Obrazek: 21.jpg]

Niestety oceniając oprawę wizualną programu muszę powiedzieć, że jest ona bardzo uboga. Świadczy o tym chociażby dobór kolorów, a także fakt, że głównie przeważa ciemność, a na mapach nie znajdziemy zbyt wielu obiektów. A te, które już się pojawiają, nie wyglądają zbyt szczegółowo, a poza tym gracz nie ma żadnej możliwości ingerowania w nie. Ile by nie strzelał, to i tak będą stały nieruchomo. Czasem tylko zdarzy się sytuacja, że gaśnicę czy szybę można rozwalić. Ale to sporadycznie. Graficy chyba myśleli, że będą chwaleni za to, że udało im się świetnie odwzorować postać głównego bohatera i jego kumpli. Tak faktycznie jest, 50 Cent poruszą się nad wyraz realistycznie i „jest sobą”. Ale to niestety za mało, a pozostałe modele postaci, w tym wrogów, nie wyglądają najlepiej, aczkolwiek twórcy zadali sobie chociaż trochę trudu i wykonali kilka modeli przeciwników, różniących się wyglądem i wdziankiem.



[Obrazek: 24.jpg]

Muzyka w grze, jak można się było spodziewać, to dobra robota. Podobnie jest z głosami postaci, bowiem dialogi nagrane zostały naprawdę solidnie (pomijając ich treść, czyli wszelkie nygi, bitche, elo-ziomy itd.). Jednak już niestety o wiele gorzej jest z typową oprawą dźwiękową - dźwięki środowiska, efekty wystrzału broni prezentują co najmniej poziom poniżej przeciętnej.

Gra została sprowadzona do Polski przez firmę CD Projekt i wydana w angielskiej wersji językowej, w cenie 199 złotych. Jak na grę konsolową to w sumie niedużo (wydanie premierowe), jednakże jej poziom jest daleki od zadowalającego, toteż uważam, że 50 Cent: Bulletproof nie jest wart swojej ceny.





[Obrazek: 32.jpg]
Ogólnie rzecz ujmując, 50 Cent: Bulletproof to produkcja, którą nie warto zawracać sobie głowę. Jeśli można to uznać za plusy, to mamy naprawdę pokaźną liczbę narzędzi eksterminacji wrogów, a także gangsterski język na „najwyższym” poziomie (co to oznacza, już sobie dopowiedzcie, OMFG Tongue) i mocną dawkę brutalności. Z racji powyższego produkt przeznaczony jest tylko dla osób pełnoletnich, ale myślę, że nie spełni ich oczekiwań. Gameplay, SI wrogów i inne kwestie wyżej omówione (w tym nawet cena) jakoś nie napawają optymizmem. Są lepsze i dużo tańsze gry na PlayStation 2. Naprawdę szkoda, że potencjał gry został zaprzepaszczony i w tak głupi sposób (twórcy skupili się nie na najważniejszych elementach, lecz zbędnych dodatkach).

[Obrazek: sygna_Hurricane_Daddy_450x150.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz 


Skocz do: